Postpandemiczna rzeczywistość w turystyce - Air Tours Club Incentive Exclusive Events Ski
Widget Image
Air Tours Club
Ważne rzeczy w cenie!
Śledź nas

Image Alt

Blog

   Corporate    Postpandemiczna rzeczywistość w turystyce

Postpandemiczna rzeczywistość w turystyce

Wszyscy nie możemy doczekać się powrotu do pełnej swobody podróżowania! O tym jak będzie wyglądał powrót do normalności dla turystów i firm turystycznych pisze w najnowszym numerze THINK MICE, Liwiusz Misiaszek prezes Air Tours Club i członek Stowarzyszenia Organizatorów Incentive Travel (SOIT).

Druga i trzecia fala pandemii mocno dały się we znaki nie tylko agencjom, biurom podróży i przewoźnikom, ale praktycznie wszystkim wyjeżdżającym za granicę. Przepisy zmieniały się jak w kalejdoskopie, a utrudnienia piętrzyły. Nie istniała żadna wspólna i jasna polityka w zakresie przemieszczania się – nawet w obrębie Unii Europejskiej. Za sprawą testów, szczepień i paszportów covidowych rzeczywistość w turystyce ma jednak szansę wyglądać nieco lepiej.

W dzisiejszych czasach trzeba bacznie śledzić wszystkie regulacje oraz korzystać z usług sprawdzonych organizatorów turystyki. Jak pokazuje doświadczenie, czasami nawet i to może jednak nie wystarczyć… Pewnym światełkiem w tunelu jest fakt, że świat powoli budzi się do podróżowania, przez co wiele krajów ujednolica swoje działania i przepisy w tym zakresie. To ważne, gdyż brak wspólnej polityki i jasnych wytycznych może prowadzić do niemałych problemów, co dobrze obrazuje poniższy przykład.

Majówka na Malediwach
Majówka na Malediwach? Brzmi cudownie. I pewnie byłoby tak w czasach „przed-covidowych”. Niestety tym razem wyjazd przypominał raczej tragedię w trzech aktach. Ale od początku. Dwie turystki z Polski wykupiły w kwietniu br. wycieczkę na Malediwy (u dużego komercyjnego organizatora). Jedna z nich, z zawodu lekarka, była już zaszczepiona dwiema dawkami Pfizer’a (ostatnią przyjęła ponad 2 tyg. przed podrożą). Druga wykonała test PCR na 72h przed wylotem. Obie spełniały, więc wymogi dotyczące wjazdu na Malediwy i przygotowywały się na wakacje.
Pierwszy akt ich dramatu rozegrał się 2 maja. Lot z Warszawy obsługiwany był przez Turkish Airlines, z międzylądowaniem w Stambule. Tam, po szybkich zakupach w strefie bezcłowej, Panie udały się do gate’u, z którego odlatywał samolot na Malediwy. Ku swojemu zaskoczeniu, nie zostały wpuszczone na pokład. Według obowiązujących przepisów uprawieni do wjazdu na teren Malediwów byli, bowiem jedynie podróżni z negatywnym wynikiem testu PCR wykonanym na 72h przed wylotem. Pech chciał, że jedna z turystek – zaszczepiona – testu nie posiadała. Stało się tak, ponieważ zgodnie z informacjami płynącymi ze strony polskiego MSZ oraz biura podróży, jako osoba po pełnym cyklu szczepień nie miała takiego obowiązku. Co się zmieniło? Otóż – i tu pojawia się drugi akt dramatu – 1 maja władze Malediwów krótkim rozporządzeniem zmieniły wytyczne dotyczące wjazdu – zaczęto wymagać testu PCR również od zaszczepionych. Nowe regulacje wchodziły w życie 3 maja. Wylot ze Stambułu do Male miał miejsce… 10 min po północy, właśnie 3 maja. Gdyby zaplanowany był zaledwie 11 min wcześniej, o 23: 59 (2 maja), obie turystki bez problemu dotarłyby na wymarzoną wyspę. Można też założyć, że w sytuacji gdyby wycieczka odbywała się w weekend inny niż „majowy”, a pracownicy biura podróży sprawdzali na bieżąco maile, zapewne poinformowaliby swoje klientki o zmienionych wymogach. Trzeci akt dramatu rozpoczął się wtedy, gdy okazało się, że w strefie tranzytowej na lotnisku w Stambule, nie ma możliwości wykonania testu PCR. Aby go zrobić trzeba byłoby przekroczyć turecką granicę, wykonać test, a następnie ponownie przejść odprawę, – na co nie było już czasu. Na niewiele zdał się też telefon do biura podróży, pracownik infolinii nie umiał pomóc. Ostatecznie turystki zostały zmuszone do zakupu we własnym zakresie biletu powrotnego do Polski. Zgłosiły już uzasadnioną reklamację, a sprawa jest w toku.
Mówi się, że do wystąpienia katastrofy lotniczej potrzeba zbiegu przynajmniej kilku czynników, które wykraczają poza przyjęte procedury bezpieczeństwa. Tak było i tym razem. Na szczęście efektem były „jedynie” zepsute wakacje. Czy można uchronić się przed taką sytuacją?

Powszechne testowanie
W ostatnich miesiącach wiele państw, – jako warunek wjazdu na swoje terytorium – zaczęło dopuszczać szybkie testy antygenowe wykonywane najczęściej na 48h przed podróżą lub nawet po przybyciu do danego kraju, a także testy PCR, LAMP czy TMA wykonane zwykle do 72h przed wyjazdem. Ich wyniki muszą być przetłumaczone na język angielski (ewentualnie na inny respektowany w poszczególnych destynacjach język). Z wykonywania testów zwolnieni są przeważnie ozdrowieńcy (osoby, u których – zazwyczaj w okresie ostatnich 6 miesięcy – potwierdzono zachorowanie na SARS-CoV-2 pozytywnym wynikiem testu PCR, PoC-PCR lub inną metodą amplifikacji kwasu nukleinowego, a które nie mają już żadnych objawów choroby) oraz osoby, które przeszły pełny cykl szczepień (min. 14 dni od podania ostatniej dawki). Co ważne, uznawane są jedynie szczepionki dopuszczone przez stosowne instytucje krajowe lub międzynarodowe. Wszystkie zaświadczenia (zarówno o przebyciu zakażenia koronawirusem, jak i o szczepieniach) muszą być – podobnie jak wyniki testów – przetłumaczone na język angielski.
Niestety, co pokazała historia dwóch turystek podróżujących na Malediwy, przepisy w zakresie wjazdu do różnych krajów, znacząco różnią się między sobą oraz ulegają bardzo częstym zmianom. Wszystko to może powodować wiele utrudnień dla podróżnych oraz podmiotów świadczących usługi turystyczne i transportowe. Przez długi czas problemem pozostawała też dostępność punktów testowania oraz czas oczekiwania na wynik. Na szczęście w ostatnich tygodniach w zakresie testowania wiele zmieniło się na lepsze. Wystarczy spojrzeć na duże lotniska w Polsce. W Krakowie stoją dwa namioty, w których testy wykonywane są przez dwie różne firmy. W Warszawie na lotnisku takich punktów jest pięć, w Katowicach osiem. A to tylko niektóre przykłady. Usprawnieniem jest też wprowadzona w poszczególnych punktach możliwość rejestracji online. Po jej dokonaniu dostajemy unikalny kod, który pokazujemy w miejscu wymazu. Na tej podstawie drukowana jest nasza spersonalizowana karta. Po dokonaniu opłaty, pozostaje czekać na wynik. Ten wysyłany jest za pośrednictwem wiadomości sms, w formie zaszyfrowanego linku do przetłumaczonego zaświadczenia w formacie PDF*.

Chęć szczepienia
W Polsce o odporności zbiorowej możemy na razie pomarzyć. Co prawda już od 28 kwietnia szczepić mogą się 30 latkowie, 17 maja ruszyła nawet rejestracja dla 16 i 17-latków, ale z ponad 31,3 mln populacji dorosłych Polaków w systemie szczepień zarejestrowanych jest ok. 12 mln osób (obywatele, którzy już się zaszczepili lub czekają na szczepienie). Aby uniknąć jesiennej, czwartej fali pandemii nasi rodacy muszą zacząć się chętniej szczepić. Służy temu m.in. uruchomiona przez rząd nowa kampania promocyjna, powiązana z loterią szczepionkową.

Paszport covidowy i mObywatel
Wysoce prawdopodobne, że już od 1 lipca, będziemy mogli swobodnie podróżować po Unii Europejskiej z tzw. paszportem covidowym. W czerwcu wszystkie kraje Wspólnoty, w tym Polska, otrzymają projekt decyzji Komisji Europejskiej (KE), w którym znajdą się szczegóły legislacyjne funkcjonowania całego systemu. Oprócz tego trwają rozmowy KE i Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) dotyczące poszerzenia inicjatywy na inne kraje świata (już uczestniczą w niej m.in. Islandia i Norwegia). Według wstępnych założeń unijnych zielone światło do przekroczenia granicy mają dać: 14 dni od zakończenia pełnego cyklu szczepień (jedna lub dwie dawki, w zależności od szczepionki), pozytywny wynik testu na COVID-19 przez pół roku od jego przeprowadzenia lub negatywny wynik w ciągu 24h od jego wykonania.
Certyfikat covidowy ma być dostępny w aplikacji mObywatel, stworzonej do przechowywania e-dokumentów w resorcie cyfryzacji. Na ten moment zawiera ona dokument tożsamości i prawo jazdy, za jej pomocą można też sprawdzić liczbę punktów karnych lub zrealizować e-receptę. Logowanie do aplikacji odbywa się przy użyciu profilu zaufanego ePUAP. Całość zabezpieczona jest zwykłym hasłem lub hasłem biometrycznym.
W ramach unijnego pilotażu odbywają się testy, które mają pokazać czy kontrola graniczna na którejkolwiek granicy Unii będzie w stanie weryfikować dane certyfikatu covidowego w formie kodu QR wygenerowanego w aplikacji mObywatel i aplikacjach tożsamych. Certyfikat będzie można również wydrukować, aby okazać go w formie fizycznej na granicy.

X